milion kilometrów.

30 stycznia 2017

Jedna kanapa. Na niej Ty, na niej ja. A jakbym sama siedziała. Jedno łożko. I niby słysze Twój oddech, ale nie czuję ciepła ciała. Nic nie zostało. Nie ma nawet przyjaźni… jestem sama, choć czasem Cię spotykam. Nie mam oparcia. Siedze od tygodnia zamknięta w domu, chora. Hm… kochasz? Żart. Jestem wściekła, zrozpaczona, rozbawiona. Umrzeć chcę, bo co mam z życia?

Dziś miałam sen. Byłam w ciąży. Miałam pod sercem kogoś, kogo już kocham, choć go nie mam na prawdę, i nigdy mieć nie będę. Ciebie to nie obchodzi, to moje głupie kolejne pragnienie. Ty już masz dziecko, nieba chcesz mu uchylić i jesteś w stanie stanąć na rzęsach z miłości. Też chce takiej miłości! Nie chce słuchać o Twojej córce. Nie chcę oglądać jej zdjęć. Rozdziera mi serce jej piękno. Wasze piękno. Ty masz rodzinę, ja jestem sama.

Napisz odpowiedź


  • RSS