1 stycznia 2017

Jak to jest, że jednego dnia kocham ponad wszysto i jedyne o czym pragnę, to włożyć obrączkę, a chwilę po tym nienawidzę i to całym sercem, w pełni szczerze…? Jak to jest, że przez krótki czas dziękuję Bogu za te chwilę miłości, którą czuję, a wkrótce po tym przez wiele dni przeklinam los i własną głupotę, że zdecydowałam się na takie życie? Gdzie leży prawda? Czy prawdziwa jest ta jednodniowa wielka miłość, mimo braku wyśnionego romantyzmu, czy tydzień nienawiści i łez? Boję się, ze zmarnuję sobie życie. Tylko nie wiem, która z tych prawd jest prawdziwsza, a która prowadzi do mojej osobistej życiowej zagłady…

Napisz odpowiedź


  • RSS